Kazania i homilie – odc. 2 Wielki Post

Opis słuchowiska

Treść słuchowiska


IV. Nogi Pana Jezusa przebite na krzyżu.

Pójdźcie chrześcijanie pozdrowić Krzyż święty,
na którym Chrystus Pan boleśnie rozpięty

Pieśń

Przebili ręce moje i nogi moje – policzyli wszystkie kości moje

Ps. 21,17

Dawniejsi malarze przedstawiali Pana Jezusa na krzyżu przybitego z ciałem pokrytym ranami otwartymi i poszarpanymi i ociekającymi krwią, bo istotnie tak wówczas wyglądało Ciało Pana Jezusa po biczowaniu. Były to obrazy, które grozą przejmowały człowieka. Jednak władza Kościoła świętego zabroniła takiego malowania wizerunku Ukrzyżowanego, bo to działa niepotrzebnie na nerwy ludzkie. Dziś maluje się tylko te konieczne rany Pana Jezusa, o których wyraźnie mówi Ewangelia święta, to jest na głowie od cierniowej korony, w rękach i nogach od przebicia gwoździami i w boku od włóczni. I to nam wystarcza i ma dość wymowy dla nas. Przecież w rozważaniu męki Pana Jezusa nie chodzi o wywołanie w nas jakichś wstrząsów nerwowych i wrażeń pełnych grozy, ale chodzi o wzbudzenie miłości dla Zbawiciela za nas i dla nas ukrzyżowanego i cierpiącego, abyśmy pomyśleli o naprawie naszego życia, o porzuceniu grzechu i wad, za które Pan Jezus tak bardzo cierpiał.

Ubiegłej niedzieli w rozważaniu patrzyliśmy na przebite Ręce Pana Jezusa, – dziś przy pomocy łaski Bożej spójrzmy na przybite do krzyża Stopy Boga-Człowieka, jak to prorokował król Dawid w psalmie: „Przebili ręce i nogi moje”.

Ukrzyżowany Zbawicielu nasz, racz nam udzielić swej łaski potrzebnej do owocnego rozważania.

(…)

A czy ty, Bracie i Siostro uczciłeś te święte stopy Jezusowe dla ciebie strudzone i skaleczone? – Powiesz: Owszem. Nieraz ucałowałem te Najświętsze stopy przybite do krzyża na wizerunku Jezusa Ukrzyżowanego. Dobrze zrobiłeś, ale czy tylko tyle? – Jeśli tylko tyle, to byłoby za mało; bo wtedy twoim całowaniem stóp Ukrzyżowanego jeszcześ głębiej gwoździe w nie wbijał i rany świętych nóg jeszcze szerzej rozdzierałeś, jeśli nie szedłeś w życiu śladem tych świętych stóp Jezusowych. To jest bowiem zadaniem ucznia i wyznawcy Jezusa, abyśmy wstępowali w Jego ślady, jak nas upomina św. Apostoł.

A zatem u stóp Chrystusa, jeśli chcesz uczcić je należycie, zastanów się, gdzie ciebie dotąd twoje nogi nosiły? Może do baru na pijaństwo? Może na kradzieże i krzywdy ludzkie, może na nocne schadzki i rozpustę? A może umęczyłeś swoje nogi uganianiem po świecie tylko za zyskiem, a zapomniałeś o korzyściach dla twojej duszy. „Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, jeśli na duszy swojej szkodę poniesie”?

A dla chwały Bożej to może nóg nie miałeś. Wtedy, gdy trzeba było oddać chwałę Bogu, to cię nogi bolały. Był tu w tej parafii niejeden człowiek, który miał takie podwójne nogi. Inne miał na co dzień i inne wtedy, gdy były zdrowe: uganiały za robotą, szły na każdy jarmark. Inne miał nogi na niedzielę, które go zawsze wtedy bolały i nie zdołały chodzić, gdy trzeba było iść do kościoła. Niech ci sumienie powie, co wartają twoje nogi, gdzie cię one niosą? Czy swoimi stopami czcisz Najświętsze Stopy Jezusowe? A może nawet nie raz nie wiesz, gdzie cię te twoje nogi niosą, bo nie chcesz usiedzieć w domu, umykasz i uciekasz od swojej rodziny. O, żeby cię te twoje nogi na końcu do piekła nie zaniosły!!

(…)

Dlatego też Pan Jezus, żeby cię ratować, w czasie swej męki dopuścił, aby te święte Jego nogi i stopy były zelżone, ranione po kamienistej drodze, deptane przez oprawców, a na końcu przybite do krzyża. „Przebili nogi moje”. Chciał przez to Pan Jezus najpierw zadośćuczynić Ojcu Niebieskiemu za grzechy popełnione naszymi nogami i tę moc zadość czyniącą  zostawił potem w Sakramencie dla chorych.. Gdy kapłan w tym Sakramencie robi krzyż olejem świętym na stopach człowieka, błaga Zbawiciela: „Przez to święte namaszczenie niech ci odpuści Bóg to wszystko, coś zgrzeszył chodzeniem”.

A następnie chciał Pan Jezus ze swymi przybitymi do krzyża nogami stanąć naprzeciw grzesznika z zapytaniem: „Dokąd ty idziesz?”. Ile razy zatem zobaczysz krzyż i te święte nogi Jezusa przybite, przypomnij sobie to pytanie Jezusa: „Dokąd ty idziesz”? Na co używasz nóg swoich. Nogi używane w dobrym celu wyrobią w tobie doskonałość przybranego syna Bożego.

Może czytałeś przed dwoma tygodniami w gazecie „Gość niedzielny” artykuł zatytułowany: „Lepiej, aby dziecko moje nie żyło”. Podają w nim wiadomość, że 3 lipca 1943 r. przyszło na świat w Ameryce dziecko całkiem bez rąk – żeby choć ramię jakie miało, ale i to nie. Matka na widok takiego dziecka, kaleki – rozpłakała się, ale nie powiedziała z goryczą: „Lepiej, Żeby dziecko moje nie żyło”. Przeciwnie, ze łzami w oczach pokornie zaczęła prosić Pana Boga o jakieś oświadczenie dla siebie i dla męża, jak mają taką kalekę chować, oraz dla tego nieszczęśliwego dziecka o obudzenie w nim jakiejś zaradności życiowej. I wysłuchał Pan Bóg tę pokorną modlitwę matki z poddaniem się woli Bożej. Ta mała Helenka – bo takie jej imię nadano – dziś ma już 30 lat. Chociaż nie ma ani rąk, ani ramion, ukończyła szkołę średnią z odznaczeniem, i szkołę wyższą z historii i języka angielskiego. W dodatku nie mając rąk, jest dobrą malarką. Co więcej, wyszła za mąż za dobrego człowieka i ma własne dzieci normalne, z rękami i dobrze je wychowuje, i bierze udział w życiu społecznym. Tego wszystkiego dokonała swoimi nogami. Już jako jednoroczne dziecko, brała nogami łyżkę do jedzenia, a potem nogami przewraca sobie kartki w książce , a dziś nogami pisze, rysuje, maluje, liczy pieniądze – słowem, wszystko czyni nogami. Nogi zastąpiły jej ręce i uczyniły ją człowiekiem pożytecznym.

Tak i u ciebie nogi dobrze używane ku chwale Bożej i dla dobra bliźnich, wyrobią cię na doskonałego chrześcijanina. Toteż całując na krzyżu stopy Pana Jezusa przybite, dziękujmy Mu, że nas ranami nóg swoich odkupić raczył. „Dobranoc nigi święte na wylot przeszyte i tępymi gwoździami do krzyża przybite” – i równocześnie westchnijmy o łaskę, abyśmy odtąd używali nóg naszych w dobrym celu; dla chwały Boga, dla dobra bliźnich i dla odpokutowania  za nasze grzechy, aby nas kroki nóg naszych uszlachetniały, uświęcały i doprowadziły do Królestwa Chrystusowego.

Amen.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *