Świadkowie świętości – odc. 1 bp Piotr Bednarczyk cz. I
To słuchowisko ukazuje postać ks. Bernardyna Dziedziaka – kapłana głębokiej modlitwy, bezkompromisowej wiary i wielkiej miłości do powierzonych mu ludzi. Wspomnienia biskupa Piotra Bednarczyka odsłaniają jego codzienne życie: nocne czuwania, prostotę, ubóstwo oraz odwagę w głoszeniu prawdy. To opowieść o kapłanie, o którym mówiono: „Idź do Ujanowic – spotkasz się ze świętym”. ✨
Treść słuchowiska
„Idź do Ujanowic – spotkasz się ze świętym”
Wypowiedź Ks. Biskupa Piotra Bednarczyka o Ks. Bernardynie Dziedziaku dla kleryka Wojciecha Bukowca. Tarnów dnia 30 stycznia 1989 r.

Ksiądz Biskup Piotr Bednarczyk
Ówcześnie Biskup Pomocniczy Diecezji Tarnowskiej.
Świadkowie świętości – odc. 1 bp. Piotr Bednarczyk cz. I
„Wprawdzie „ewangeliczne podejście do każdego człowieka” jest tylko jednym z punktów pracy, niemniej jednak pod tym tytułem można zmieścić wszystko. Tytuł ten najlepiej streszcza duchowość Ks. Bernardyna Dziedziaka.
1. Pierwszy raz spotkałem się z Ks. Dziedziakiem, gdym pieszo z Limanowej poszedł do Ujanowic w poszukiwaniu krawca szyjącego sutanny. Zauważyłem pod kościołem stojącego księdza. Bałem się podejść – On zauważył moje wahanie, sam do mnie podszedł pytając o co mi chodzi. Wskazał mi drogę do krawca i powiedział: „Niech ci uszyje zgrabnie – ale pamiętaj, nie sutanna zdobi kapłana, tylko kapłan zdobi sutannę”. A kiedy ją już wdziewiesz, żebyś jej nigdy nie zdejmował, tylko na noc. Nie powiedział mi tego wtedy, ale z czasem mieliśmy się dowiedzieć, że On nawet chciałby umierać w sutannie. Zaznaczam, że w ciągu tej rozmowy przestałem się lękać Ks. Dziedziaka, od razu chwycił mnie za serce.
2. Wspominałem już o tym, że Go nieraz zastałem w Limanowej zamodlonego przed Najświętszym Sakramentem i cudowną figurą Matki Bożej Bolesnej. Ale klęczenie w ławce jeszcze mi nie imponowało, dopiero gdy Go zastałem klęczącego na środku kościółka i pochylonego ku samej posadzce – pomyślałem – tak się modlą święci – sam byłem wtedy młodym kapłanem. Później miałem się dowiedzieć, że obecny papież Jan Paweł II, gdy przychodził do kaplicy domowej, to nie wchodził do ławki czy też do klęcznika, ale na środku kaplicy się modlił. Tak Go zastawał niejednokrotnie kanclerz czy kapelan. Nie wiem jak przebiegała Jego rozmowa z Bogiem na modlitwie, bo to było Jego tajemnicą. Ale musiała być to bardzo pokorna i głęboka modlitwa.
3. Niejednokrotnie przejeżdżając przez Ujanowice wieczorem czy w nocy widziałem sylwetkę Ks. Dziedziaka chodzącego wokół kościoła lub wśród drzew na pewno z Różańcem w ręku. Nawet kiedy już po śmierci spotkałem kogoś stojącego przy kościele – pomyślałem; a może to On, bo to było w Jego stylu i mówił tak: „Ksiądz powinien się modlić wtedy, gdy można przypuszczać, że parafianie się nie modlą, bo pracują względnie śpią, a w parafii ktoś powinien czuwać zawsze – któż to będzie robił jak nie proboszcz”. Było publiczną tajemnicą, że Ks. B. Dziedziak w chwilach trudnych jak np. w czasie wojny, nocami klęczał w kościele czy leżał krzyżem modląc się za parafian, za Kościół czy naród.
4. Ks. Dziekan Dziedziak był kapłanem ubogim, chyba do Niego można zastosować słowa św. Pawła: „Nie przyszedłem po wasze, ale po was. Nie zamierzam wyciągać od was pieniądze, ale nie dam diabłu wyrwać wasze dusze”.
Wspominałem już jak na ambonie potrafił pokrzyczeć ludzi, skarcić ich za coś niestosownego (np. pijaństwo itp.). Występował wtedy w roli nieubłaganego proroka, który gromił, krzyczał i nawoływał do pokuty. Nie było nigdy skarg na Niego do Kurii za te wystąpienia, bo wszyscy wiedzieli, że tak powinien postąpić proboszcz jak Dobry Ojciec, który chwali, a jak trzeba, to gani i karze.
5. Czuł się dobrze w starym i trochę ciemnym kościele ujanowskim. Kiedy na wizytacji mówiłem Mu, aby jakoś kościół rozjaśnić – On na to odpowiedział: „W takim półmroku czy mroku Pan Bóg łatwiej oświeca duszę człowieka”. I z tego umiłowania starości kościoła wywodzi się u Niego chętne w nim przebywanie, zwłaszcza sam na sam z Bogiem.
Ktoś twierdził, że Ks. Dziekan już stary nie jest zdolny do unowocześnienia kościoła tak jak przywiązany do starych metod duszpasterskich. Ale te Jego stare metody podkreślały to, co najbardziej fundamentalne w duszpasterstwie – czego ruszyć nie wolno: Msza św., konfesjonał, głoszenie Słowa Bożego. To prawda – był wymagający – ale to dlatego, że sam wymagał od siebie i dlatego miał odwagę wymagać od drugich.
6. Na pewno Ks. B. Dziedziak był w najlepszym tego słowa znaczeniu patriotą. Kochał Ojczyznę i chciał Jej dobra. Przed wojną jak trzeba było potrafił krytykować i Piłsudskiego, a raczej tzw. Sanację. W czasie II wojny światowej modlił się i cierpiał za Ojczyznę. Po wojnie, w czasach stalinowskich był nieprzejednanym wobec zamierzonej ateizacji Polski. Na kazaniach nie występował z jakimiś odezwami, ale podkreślał fundamenty naszej wiary, które były całkowicie odmienne od materializmu. W ten sposób najlepiej zabezpieczał parafian od ulegania złu – jakie niósł ze sobą komunizm.
Był czas, że sądziłem iż święci to ci, którzy czynią cuda, dokonują czynów heroicznych na wielką skalę. Tego u Ks. B. Dziedziaka nie widzimy, gdyż On wiele rzeczy wykonywał po cichu, w sposób naturalny. A za tym wszystkim kryła się głębia niejednego charyzmatu, które On niewątpliwie posiadał. Czy Ksiądz Dziedziak miał coś ze św. Jana Vianney’a? I tak, i nie.
- Nie – gdyż żył w innych czasach i w innych warunkach, Dlatego inaczej pojmował swoją wrażliwość duszpasterską.
- Tak – bo wszystkie cechy św. Proboszcza z Ars obserwujemy u Ks. Dziedziaka, tylko w Jego wydaniu. Podawano między sobą legendy o nadzwyczajności. Niektóre z nich doszły do mnie, na przykład: w konfesjonale mówił penitentowi, żeś mi o tym a o tym nie powiedział. Albo, że szedł do chorego sua sponte (z własnej inicjatywy) – przeczuwając, że wnet umrze. Albo, że rozmawiał z patronem parafii, św. Michałem Archaniołem, nie tylko na sposób modlitwy, tylko bezpośrednio, itp.
Niech o tym powiedzą miejscowi, co słyszeli i zauważyli. Jeżeli ktoś by mówił, że dzisiaj nie ma świętych kapłanów – są zmaterializowania – to takiemu można by powiedzieć jeszcze za życia Ks. Dziedziaka: „Idź do Ujanowic, przyglądnij się Księdzu Dziedziakowi, podejdź do Niego, a spotkasz się ze świętym”.
Ks. Biskup Piotr Bednarczyk.
