W parafii Ujanowice w II połowie XIX wieku
W parafii Ujanowice w II połowie XIX wieku
Wypisy z kroniki parafialnej napisanej przez ks. Henryka Rampelta
Do roku 1877 był w Ujanowicach nauczycielem Józef Piesiewicz, potem przez rok jeden uczył ks. Dylski, miejscowy wikary, póżnieszy proboszcz i dziekan w Brzesku. Następnie Jan Ptaszkowski - przybył z Lipnicy Wielkiej leżącej koło Bochni - ten był pierwszy, który miał pomocnika, nie rachując pomocnika za czasów Piesiewicza, którego Macher, sławny germanizator, nasłał, lecz chłopi go wypędzili. Po nim uczyła sama Leokadia Piesiewiczówna , córka Józefa. Następnie od roku 1889 Jan Ligęza. Do szkoły chodzą dzieci z Ujanowic, Sechny, Żmiący, Żbikowic, Stańkowy, Kobyłczyny i Strzeszyc.
Osobne szkoły, w których uczą chłopi, pobierający od rodziców dzieci po jednym florenie i 50 kreutzerów (3 korony), od św. Marcina (11 listopada) do św. Wojciecha (23 kwietnia) - są w Krosny i w Jaworzny. W Krosny pierwszy uczył koło roku 1860 Wawrzyniec Stach z Brzezia, eksteolog. Był to pierwszy mężczyzna we wsi Krosny, a może i w parafii, noszący zarost (wąsy), reszta chłopów goliła się zupełnie. Potem uczył jakiś Pietrek ( Bronikowski?), którego chowali po domach. Następnie od roku 1870 uczył Jan Firlej, chłop z Kobyłczyny, do roku 1878. Od tego roku uczy Jan Stach z Urygówki numer 15, niedokończony gimnazjalista. W Strzeszycach założyli Lutrzy, sprowadzeni przez cesarza Józefa II, szkołę swoją wyznaniową w roku 1887.
W całej parafii aż do października 1873 roku nie było żadnego sklepu, nic nie można było kupić, ani igły nawet, chyba że chodzący po domach kramarz przyniósł. Pierwszy sklep założył w Ujanowicach Hajer Volkmann, Żyd mieszkający w pierwszych domach od rzeki ze strony Żbikowic, zrobił majątek. Chłopi się potem ruszyli i za staraniem księdza proboszcza Henryka Rampelta, dziekana i proboszcza z Ujanowic i ks. Franciszka Szablowskiego wikarego, założyli w roku 1893 sklep Kółka Rolniczego w Ujanowicach z kapitałem 700 florenów - umieścili go w domu organistówki, bo organista mieszka na Kobyłczynie w domu własnym. W roku 1894 założył Jan Stach, gospodarz spod numeru 86 w Krosny, także sklep chrześcijański. Toż samo uczynił Jan Krzyżak ze Strzeszyc. Pierwsze Kółko Rolnicze zaprowadzili w Krosnej Jan Biedroń i Józef Kęder, uczniowie gimnazjalni, w roku 1881 - przewodniczący Jan Stach spod numeru 86 w Krosny. Potem zaprowadzono Kółko Rolnicze w Żmiący , następnie w Ujanowicach.
Pierwszą gazetę w parafii „Wieniec i Pszczółkę”, redagowaną przez ks. Stojałowskiego, zaprenumerował w roku 1881 tenże Jan Stach z Krosny.
Kości do uprawy roli sprowadzał najprzód ks. proboszcz, z chłopów pierwszy w większej ilości sprowadził we wrześniu 1881 tenże Jan Stach z Krosny od Żyda Margenliesa z Jarosławia. Pierwszą maszynę do szycia sprowadził Stanisław Chochliński z Krosny w roku 1882. W roku 1870 było w całej parafii może 40 kominów a zegarów może 10 – odtrąciwszy plebanią, szkołę i organistówkę w Ujanowicach. Pługi mieli chłopi Całe drewniane, na końcu tylko okute – tak do roku 1873 – potem żelazne.
Od roku 1885 poczęli chłopi sprowadzać, przez chodzących Żydów-ajentów, sieczkarnie. Okradają ich Żydzi co się zowie!
Mniej więcej do roku 1866 chodzili chłopi i kobiety do kościoła boso – przy kościele się ubierali – wszyscy ubrani w płótno. Od roku 1866 chłopi chodzili już w butach, a kobiety niektóre jeszcze boso. Kobiety w zimie chodziły w sukniach to jest w kaftanach z zielonkowatego sukna podbitych futerkiem z królików domowych, a chłopi zarzucili płócienne górnice, poczęli kupować tandetne oberoki i surduty. W tym też czasie kobiety zaczęły kupować drogie chustki i spodnice. W roku 1884 wartość ubrania świątecznego kobiety dochodziła do 60 florenów, prócz korali, które dochodziły niekiedy wartości 200 florenów. Dawniej ubranie chłopskie składało się z butów z wysokimi cholewami, ze spodni jednych płóciennych zawiązanych wstążką kolorową, z kamizelki z czarnego sukna wyciętej na piersiach i z górnicy czyli płóciennicy, także wyciętej na piersiach, z drelichu. Kapelusz niski z niewielką kryzą. Pasy niektórzy nosili bardzo szerokie, rzemienne, ale potem zupełnie zarzucili takowe.
Lud śpiewny – po polach i lasach rozbrzmiewają śpiewki.
Chłopi gruntów nie dzielą, lub bardzo rzadko z konieczności. Za córkę dają zwyczajnie 1000 florenów a czasem 3000 florenów posagu.
