Upomnienie braterskie
Upomnienie braterskie.
List Zofii Oleksy napisany w r. 1946 do pewnego dziennikarza (bliskiego znajomego Zofii Oleksy) pochodzącego z parafii Ujanowice. Dziennikarz ten napisał w r. 1946 w jednej z gazet artykuł, w którym wychwalał Zofię Oleksy za kierowanie gimnazjum ujanowickim, ale też bezpodstawnie oskarżał Kościół, a zwłaszcza Księdza Dziekana Bernardyna Dziedziaka, o hamowanie tak zwanego postępu, kultury i oświaty. List Zofii Oleksy jest odpowiedzią na ten artykuł.
Cóżeś Ty porobił, że aż ja muszę pierwsza do Ciebie list pisać i do tego z łajaniem. Występuję z pretensjami czy z wadźbą, nie wiem jak to nazwać, w każdym razie mam do Ciebie żal. Może się zdziwisz, że zamiast podziękowania i wdzięczności za reklamę Ujanowickiego gimnazjum, to mam jeszcze coś do gadania. Otóż oczywiście ogromnie dziękuję od siebie i imieniem Grona, młodzieży i całej okolicy za rozsławienie Ujanowic i popieranie naszego gimnazjum. Reklama zrobiła swoje, artykuł był rozchwytywany nawet w kuratorium, zainteresowała się nim demokracja i reakcja. Ale prawdę powiedziawszy, jest mi nieprzyjemnie, że wychwalasz mnie i niesłusznie, bo nic wielkiego nie zrobiłam. Ileż się napracował Staszek Matras i cóż ma od ludzi poza rodziną, czy choć ktoś pacierz zmówi. A ileż ludzi siedziało we więzieniu i nic nie mają liczone jak Ludwik Zelek, Ludwik Kowalczyk. Jakże mizernie ja wyglądam wobec tamtych, a jak niewspółmiernie nagrodzono mię rozsławienie przez Ciebie. Po wtóre więcej pracował Kołodziej a ważniejszy był Witek, bo był jedynym matematykiem.
A jeżeli chodzi o gimnazjum w Ujanowicach to trzyma się ono dzięki ks. Dziekanowi, który drugi rok daje budynek za darmo, podwórze całe, dużą drewutnię na drzewo i rowery, stajnię na konie i wóz dla dojeżdżających, salę w domu parafialnym na gimnastykę, pokój służbowy z utrzymaniem i obsługą dla władz i stołówkę dla Grona "za symboliczną złotówkę" - a wiesz jaki jest ogół mężczyzn, że do serca i do rozumu trafia się przez żołądek, więc nie wiem jakby wyglądały te sentymenty do tutejszej okolicy, gdyby nie plebańskie obiady. A ta nasza niby zasługa, żeśmy zrezygnowali z wygód wielkomiejskich dla Ujanowic, czy nie jest po części przypadkiem, po części strachem przed biedą miast, czy wreszcie odwyknięciem od miasta a stawianiem wyżej wygód życia wiejskiego zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Jakże niewspółmiernie wygląda to nasze kilkuletnie niby poświęcenie się wobec zagrzebania się na całe życie na wsi tych mas nauczycielstwa i księży. I znowu weźmyż za przykład naszego ks. Dziekana, który nie jest przeciętnym księdzem, miał dużo możliwości i pokus na różne złote Góry a jednak pozostał w Ujanowicach i choć nietutejszy 23 rok haruje we wszystkich dziedzinach życia, będąc głównym inicjatorem i motorem wszystkiego co mądre i dobre a walcząc z gnuśnością, ospałością, egoizmem i brakiem uspołecznienia. Czemużeś nie wspomniał o zasługach ks. Dziekana, czyżby dlatego, że dzisiaj niemodnie podnosić księży? Mało żeś zamilczał, nie powiedział całej prawdy, toś jeszcze zrobił niesłuszną aluzję do ks. Dziekana o zwalczanie czytelnic¬twa, a przecież pamiętasz, że ks. Dziekan założył pierwszy u nas czytelnię i bibliotekę i najwięcej ze wszystkich przed wojną, w czasie wojny i teraz dba o szkolnictwo.
Ks. Dziekan muzyki jako takiej nie zwalcza, ale zwalcza to, co się łączy z muzyką - pijaństwo, bitki; i uznawał za wielki grzech narodowy pójście na muzykę w czasach, kiedy tylu Polaków ginęło po więzieniach, obozach, lasach, i w walkach. Dlaczegoż na jednym poziomie stawiasz ta¬kie rozrywki jak czytelnictwo i muzyka. Przypomnijże sobie czy dancing, czy wesele na wsi, z których się wynosi: niesmak, znużenie, niewyspanie, zniszczone buty, porznięte zabrudzone ubranie i spocone, pusta kieszeń, przepicie, wstyd, pogarda sobą i ludźmi, błazeństwo godne dzikusów, by w tumanach kurzu skakać jak dzieci. Na weselu tuż koło szkoły w Sechnej, była taka bitka, że nauczyciel ewakuowany ze Wschodu oświadczył, że czegoś podobnego w życiu nie widział. Czyż słusz¬nie nazywasz mumią tego, kto tych uciech nie skosztuje?
Piszesz: "Młodzież musi się w czymś wyżyć, bo nie dano jej w czymś innym wyładować swych podniet." Ja kto nie dano? Przed wojną na długie lata u nas Stowarzyszenie Młodzieży (gdzieindziej Koło Ludowe, czy TSL) obejmowało wszelkie zainteresowania młodzieży: religijne, patriotyczne, naukowe, chóry, teatr, rolnicze kursy i sportowe zawody. Przez wojnę młodzież puszczona samopas wybrała kradzież zboża w domu, karciarstwo, tańce, robienie bimbru, rozpustę, bandytyzm. Po wojnie jedni pojechali na zachód drudzy do nauki czy to do szkół średnich, czy na kursy wieczorowe dla dorosłych, gdzie mają naukę i rozrywki a w gospodarce nawał roboty przy braku robotników.
Postęp to nie tylko rozrywka (nieraz grzeszna - bitki, wódka, rozpusta), nie tylko nauka i elektryczność (szklane domy Żeromskiego). Posęp to przede wszystkim odrodzenie moralne, umysłowe i gospodarcze. Bez odrodzenia moralnego po powojennym zdziczeniu ani rusz nie wprowa¬dzimy cudownej zmiany. Dobrze wiesz, jaką rolę ma Kościół w wychowaniu, a tymczasem śmiejesz się z gazet, które trafiają przez zakrystię, a wiesz chyba, że są na odpowiednim poziomie. Czemuż w dzisiejszych czasach nagonki na Kościół powiadasz, że "przyczyną wszyst¬kiego złego stał się święty obrazek", który odrywa od rzeczywistości i tumani. Czemuż właśnie dzisiaj i to w takim czasopiśmie pokpiwasz z cudowności Obrazu Jasnogór¬skiego i ewentualnej koronacji Jego? Czemu oburza Cię przeklinanie dzie-ciobójstwa? Jawne potępienie dziecio¬bójstwa na odpuście na Jaworznej - to temat nie do gazet.
Wsie nie przyjmujące tak zwanego postępu, ale żyjące po Bożemu nazywasz "zalętki" w ujemnym znaczeniu. Słowo zalętek miało zawsze dodatnie znaczenie - coś zacisznego, domowego, swojskiego. W czasie ostatniej wojny znaczenie tego wyrazu zmieniło się in plus z powodu: 1/ bezpieczeństwa mienia i ludzi, oddalenia od strachów, przemarszów wojsk 2/ Zalętki dyszały polskością, nie docierała namacalnie ręka Niemca, nie widywało się aut niemieckich ni Niemców. Można było śpiewać, mówić, co kto chciał, uczyć się tajnie 3/ Zalętki ocaliły ściganych ludzi z miasta 4/ Zalętki były gniazdami wojska polskiego 5/ Zalętki mają dzi¬siaj najzdrowszą młodzież moralnie 6/ A ileż wartościowych ludzi wydały takie zalętki. A Tyś skąd wyszedł i gdzieś się przechował przez całą wojnę. Jakie to szczęście, że w nasz Zalętek od tylu lat wnika sercem, rozumem i wolą nasz ks. Dziekan, którego daleko i szeroko zazdroszczą nam nie tylko "bogobojne dewotki i tercjarki" ale mężczyźni młodzi i postępowi pracujący dla wsi.
Najwięcej chodziło mi o kpiny z Pana Jezusa Jaworzańskiego tak miłego, kościółka w Jaworznej tak uroczego. To najwięcej smutne, bo taki mały ten odpust jaworzański w tym biednym kościółku w śród zieleni, lasów i gór. Oby Cię Pan Jezus Jaworzański nie ukarał ale odmienił i uczynił dobrym bojo¬wnikiem o przyszłość wsi.
Masz dwie drogi do wyboru: albo napiszesz inny felieton, albo ja napiszę, wo¬lałabym, żebyś Ty napisał. Napisz raz jak ma być, bo jak jest, wszyscy wiemy. Wolałabym, żebyś się nie pogniewał za ten list, ale jeżeli stanie się inaczej, no to trudno.
